z16916511QTrzeba koniecznie sprawdzić, czy w bagażniku nie mają siekier i pił po dziadkach. Wojny polsko-ukraińskie w Przemyślu

Przez tę jedną fotografię od dwóch tygodni nie może spać w Przemyślu co najmniej kilka osób: w garażu przed bmw dziewięciu chłopaków trzyma w rękach flagę.

Flaga jest czerwono-czarna i to właśnie te kolory są przyczyną ich bezsenności.

Krzysztof Knapik, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej, w której studiują chłopcy od flagi, również sypia dużo gorzej. Z pochodzenia jest krakusem i na początku zupełnie nie rozumie, dlaczego cały Przemyśl na widok tych barw gotuje się z gniewu. W jego skrzynce pocztowej codziennie lądują dziesiątki listów.

Ukraińscy studenci z Przemyśla fotografowali się z flagą UPA. Internauci atakują ich uczelnię
Listy

“Panie Rektorze, widział Pan to? Wasi ukraińscy studenci wywiesili banderowską flagę. Jestem z Lubelszczyzny, szanuję swój kraj i nie pozwolę, aby banderowcy się po nim panoszyli. Ja, mimo że nie jestem historykiem, wiem, że banderowcy to największe bydło. Nie obchodzi mnie to, że Pan chce mieć spokój, czy żona chora, proszę, aby Pan poważnie zainterweniował w tej sprawie” (anonim).

“Studiowałam na uczelni PWSW architekturę wnętrz. Jak tylko mogłam, rozpowszechniałam wiedzę na temat zbrodni UPA, a sama płaciłam za akademik, w którym mieszkają te osoby. Chcę zaznaczyć też, że większość Ukraińców, których poznałam, było całkowicie w porządku” (Natalia).

“Panie Rektorze. Jestem pracownikiem SGH. Uważam, że młodzi studenci powinni napisać esej o zbrodniach dokonanych na narodzie polskim na Wołyniu, może wtedy zrozumieją trudną historię, z której Ukraińcy nie rozliczyli się. A może jesteśmy dla tych studentów zbyt gościnni?” (dr Ewa…).

“Jestem studentem UMCS w Lublinie. Ta flaga mówi sama za siebie, jakie mogą mieć plany wobec Nas. Jak ja – młody Polak – mogę zastanawiać się nad przyszłym założeniem rodziny? Ci ludzie są potencjalnymi naśladowcami zbrodniarzy UPA” (Konrad).

“…w imieniu moim oraz kolegów z wydziału EiA prosimy o skreślenie z listy studentów…” (Alan, Politechnika Gdańska).

“…wzywam do zidentyfikowania i wyciągnięcia najsurowszych konsekwencji…” (Michał).

“…wśród których relegowanie z uczelni będzie najlżejszą i najmniej dotkliwą” (dr Krzysztof…).

U nas jest inaczej

Hipermarkety stoją gęsto przy drodze wjazdowej do przejścia granicznego w Medyce. Ukraińcy kupują w nich proszki do prania, mięso, materiały budowlane. – A jak była promocja na papier toaletowy, to brali po kilka wózków i jeszcze pytali, gdzie w Przemyślu można dokupić więcej – opowiada Tomasz Kierepka, student mechatroniki PWSW.

Przemyśl żyje z Ukrainy, ma do niej tylko 15 kilometrów. Oprócz przyjezdnych mieszka tu duża diaspora ukraińska. Mają tu swój Narodnyj Dim, zbudowany ze składek na początku XX wieku, z salą teatralną na 400 miejsc. Prawa do niego odzyskali dopiero trzy lata temu. Jest ukraińska szkoła, parafia greckokatolicka i honorowy konsulat Ukrainy. Honorowy konsul Aleksander Baczyk jest właścicielem przemyskiej sieci spożywczaków Piotruś Pan, a konsulat mieści się w siedzibie Piotrusia Pana.

Gdyby nie ukraińscy studenci, problemy miałaby Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska. Młodzi Polacy wyjeżdżają z Przemyśla, za to młodzi Ukraińcy chętnie przyjeżdżają studiować. Na ponad tysiąc studentów jest ich 262, a ponad połowa ma Kartę Polaka, która potwierdza ich polskie korzenie i pozwala studiować za darmo. Przemyscy Ukraińcy ważni są także dla przemyskiej prawicy. Stosunki polsko-ukraińskie są tym, czym polsko-rosyjskie dla prawicy w Warszawie. Kiedy na Majdanie pojawiły się nawiązujące do symboliki banderowskiej czerwono-czarne flagi Prawego Sektora, a jego rzecznik wspomniał w jednym wywiadzie, że “Przemyśl powinien należeć do Ukrainy”, podniesiono alarm.

– Na naszej uczelni w każdej grupie spotkasz Ukraińców – mówi Tomasz Kierepka, student mechatroniki – żyjemy dobrze, integrujemy się. Są świetni w kierunkach technicznych, zazdroszczę im tego logicznego myślenia. Miałem na pierwszym roku ukraińskiego kolegę. Ja uczyłem go polskiego, a on mi pomagał w zagadnieniach technicznych. Ale kiedy poszła wieść, że kilku ukraińskich studentów zrobiło sobie w Przemyślu zdjęcie z flagą, którą wszyscy tu znają jako flagę UPA, zagotowało się.

Fotografię z czerwono-czarną flagą wykonano w garażu przemyskiej galerii handlowej. Studenci umieścili ją na portalu VKontakte, rosyjskojęzycznej odmianie Facebooka. Szybko wypłynęła stamtąd do polskiego internetu. Potem poszło z górki: skrzynka pocztowa PWSW odbierała dziesiątki oburzonych listów, do prokuratury trafiły zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, apel o wyrzucenie studentów wygłosił poseł PiS, a studenci trafili do uczelnianego rzecznika dyscyplinarnego.

Student Kierepka: – U nas jest inaczej. W Warszawie może by to nikogo nie zabolało, ale w Przemyślu jesteśmy wrażliwi na wspomnienia o rzezi wołyńskiej. Wujek opowiadał mi o palonych kościołach i trupach. Dla nas to tak, jakby niemieccy studenci w Polsce zrobili sobie zdjęcie ze swastyką. Wielu studentów działa w patriotycznych organizacjach. Więc sami też zaczęliśmy zbierać podpisy o wyrzucenie chłopaków z uczelni. W ciągu trzech dni zebraliśmy 400. Wielu studentów ukraińskich odmawiało, ale niektórzy, ci z Kartami Polaka, też czasem podpisywali.

Ukraińscy studenci przynieśli do rektora oświadczenie z przeprosinami: “Nie sugerowaliśmy tym zdjęciem faszyzmu. Serdecznie przepraszamy naród polski za przykrości. Prosimy o przyjęcie wyjaśnień, że nie jesteśmy banderowcami. Wszyscy mamy polskie korzenie. Nie chcieliśmy propagować idei nacjonalistycznej. Chcieliśmy zrobić coś dla swojej ojczyzny”. Przeprosiny wywołały odwrotny skutek. Przez przypadek uczelnia zamieściła ich nazwiska w internecie i one też popłynęły w sieć.

Tomasz Kierepka: – W ciągu kilku dni kampus zmienił się w fortecę. Kibice zaczęli krążyć, porównując mijanych studentów do tych ze zdjęć. Próbowali na nich polować. Bramy uczelni postanowiono zamykać wcześniej, a w akademiku wprowadzono rygor.

Na stronie internetowej Patriotycznego Przemyśla opublikowano też rejestracje samochodów ukraińskich studentów, rozpoczęła się dyskusja. Dyskutowano stanowczo. Agnieszka na przykład wkurzyła się, że w Przemyślu już nawet gazetki w Biedronce są dwujęzyczne. Anonim zwrócił uwagę, że warto zainteresować się nazwiskami wykładowców PWSW, bo one “mówią same za siebie”. Mateusz dopytał: jak to jest mieć za studentów wnuków banderowców? Krzysztof sprecyzował: jak to jest mieć za studentów tych samych banderowców, którzy wyrżnęli jego rodzinę? Piotr uznał, że tymi przeprosinami studenci wydali wyrok na siebie. To zaraz Rafał zaproponował, by połamać im ręce. Paweł zaznaczył, że trzeba sprawdzić, czy w bagażnikach nie mają wideł i siekier (po dziadkach). Jakub: “Wpierdol konkretny należy się, nawet mimo przeprosin”.

Profil Lwów dla Polski ogłosił, że oczekuje od uczelni informacji o relegowaniu. Czas jest do 11 listopada. Potem “mieszkańcy sami rozwiążą problem”.

Lepiej w Wehrmachcie

Mirosław Majkowski z Przemyśla znany jest w całej Polsce z powodu rekonstrukcji rzezi wołyńskiej w Radymnem. Rok temu oglądało ją 5 tys. widzów, transmitowała telewizja.

Będzie rekonstrukcja ”rzezi wołyńskiej”. Historyk: Ma taki sens jak rekonstrukcja palenia ludzi w piecach krematoryjnych
Tym razem jego Patriotyczny Przemyśl zwołał manifestację pod honorowym konsulatem Ukrainy (czyli przed siedzibą Piotrusia Pana). Na demonstracji tysiąc osób apelowało o wyrzucenie ukraińskich studentów z Polski. – Mieszkacie tu z nami, Polakami, na polskiej ziemi i nie zapominajcie o tym. A jak się komuś wydaje coś innego, to może się przeprowadzić dziesięć kilometrów na wschód – przemówił Majkowski. Mnie opowiada tak: – W Przemyślu napięcie między Polakami i i Ukraińcami zaczęło narastać od 2000 roku. Jeszcze przed rokiem 1989 nikt nie wiedział, że żyjemy tu razem z Ukraińcami. PRL dawał im w kość, woleli się nie ujawniać. Ja dowiedziałem się, że mój kolega z klasy jest Ukraińcem, kiedy nie wrócił po wakacjach do szkoły. Poszedł do ukraińskiej, która właśnie powstała. Ale potem zaczęły się dziać rzeczy oburzające. Wokół Przemyśla zaczęły powstawać nielegalne pomniki UPA. Przez Przemyśl przeszedł marsz ich weteranów. Ukraińcy zaczęli odzyskiwać też przemyskie budynki jak Narodny Dom.

Wioska spłonie. W sobotę odbędzie się rekonstrukcja rzezi wołyńskiej
– To źle?

– Dobrze, ale gdzie jest symetria? Polacy we Lwowie od lat nie mogą odzyskać kościoła Marii Magdaleny. No, nie bądźmy frajerami. Nasilają się tendencje szowinistyczne, odwołania do UPA. Rozumiem, że Ukraińcy szukają swojej tożsamości historycznej, ale nie można budować domu na bagnie. Bagno trzeba zmeliorować. Powinni przyznać się i walnąć w piersi, powiedzieć: przepraszamy. UPA walczyła też o wolność z okupantem radzieckim, ale rzeź na Polakach była błędem. To byłby kroczek do porozumienia. Zauważam też ekspansję ukraińskiego biznesu. Konsul swoją siecią Piotruś Pan wypiera małe i średnie sklepy, a w jednym szpitalu połowa lekarzy to już Ukraińcy. A teraz jeszcze ci studenci. Mają Karty Polaka, stypendia, studiują na naszej uczelni, a wywieszają u nas banderowską flagę.

– Dlatego na profilu Patriotycznego Przemyśla, który pan prowadzi, wzywa się do zapolowania na nich?

– Włos im z głowy nie spadnie – obiecuje Majkowski i poprawia orzełka wpiętego w klapę garnituru.

Trwa właśnie kampania samorządowa, a Mirosław Majkowski startuje na prezydenta jako kandydat Patriotycznego Przemyśla. Stosunki polsko-ukraińskie to ważna część jego programu.

– Co się zmieni, jeśli zostanie pan prezydentem miasta?

– Przemyśl pozostanie miastem wielokulturowym, jakim był zawsze. Będziemy organizować polsko-ukraińskie imprezy. Ale szowinizm trzeba powstrzymać. Nie może być na przykład mowy o ulicy księdza Kocyłowskiego, którą mamy dziś w Przemyślu. Jozafat Kocyłowski, greckokatolicki biskup, wspierał ukraiński nacjonalizm, a kiedy weszły tu wojska niemieckie, witał je z otwartymi rękoma, błogosławił ochotników do SS Galizien. Jego ulicy zażądał niedawno arcybiskup greckokatolicki Jan Martyniak. I udało mu się głosami Platformy Obywatelskiej to zrobić. Kiedy protestujemy, słyszymy szantaż: bo jeszcze we Lwowie zniknie jakaś ulica Mickiewicza.

– Ma pan przyjaciół Ukraińców?

– Mam.

– Jak pan z nimi rozmawia o ukraińsko-polskiej historii?

– Zwyczajnie. No, może nie przyjaciół, tylko kolegów. Nawet robiłem ostatnio z Ukraińcami wspólną rekonstrukcję w Orzechowcach. W 1915 roku wojska niemieckie i austro-węgierskie próbowały odbić fortyfikacje Rosjanom. Ale myślę też o polsko-ukraińskiej rekonstrukcji, która dotknęłaby naszej wspólnej historii. Na przykład walk o Przemyśl, Lwów.

– Pochodzi pan stąd?

– Część mojej rodziny pochodzi z Kuźminy, 40 kilometrów od Przemyśla, a część z Elbląga. Rzeź wołyńską przetrwali, bo babcia mieszkała we Lwowie, a dziadek był na robotach w Niemczech. A dziadek Kaszub był wcielony do Wehrmachtu.

– I gorzej dla pana mieć dziadka w Wehrmachcie, czy gorzej byłoby, jakby był z UPA?

– Gorzej jak w UPA, zdecydowanie.

Niech to będzie jasne: na Wołyniu w 1943 roku to my, Ukraińcy, dokonaliśmy rzezi. A któryś z Polaków powinien powiedzieć: my też zabijaliśmy. Wołyń 1943. Trzeba mówić, jak było
Rezerwat Berii

– Odżywa tamta II Rzeczpospolita, bez której nikt by Polaków na Wołyniu nie rżnął – komentuje Bogdan Huk, przemyski dziennikarz tygodnika mniejszości ukraińskiej “Nasze Słowo”. Urodził się na Mazurach w rodzinie przesiedlonej w akcji “Wisła”. W 1975 roku wrócili do bieszczadzkiej Komańczy.

– W Komańczy wszyscy polscy koledzy mówili po ukraińsku, używaliśmy tego języka jako szyfru przed nauczycielami, którzy przyjeżdżali z centralnej Polski. A potem przeprowadziłem się do Przemyśla – opowiada.

Po aferze z flagą postanowił napisać artykuł: – Wczytałem się w treść oświadczenia, które napisali studenci, i odkryłem zdanie “chcieliśmy zrobić coś dla swojego kraju”. Napisałem więc, że młodzi Polacy z Ukrainy nie widzą już sprzeczności między czerwono-czarnym sztandarem a biało-czerwonym. Wspaniale, że nie kojarzą czerwono-czarnej flagi jako zagrożenia. Jak niektórzy Rosjanie z Ukrainy nie widzą sprzeczności, by walczyć po ukraińskiej stronie w wojnie na Wschodzie. Ci studenci przyjechali tu z myślą, że jadą do Europy. Nie wiedzieli, że trafią do rezerwatu im. Ławrentija Berii, gdzie szybko dano im lekcje antyukraińskości za to tylko, że trzymali flagę.

– Tłumaczą, że nie zdawali sobie sprawy, co flaga oznacza.

– Jeszcze lepiej. Wierzy pan?

– A nie powinienem?

– Dobrze, że niczego nie pamiętają.

– Nie powinni mówić prawdy?

– Absolutnie nie powinni mówić prawdy. Po takim ataku? Co mają jeszcze robić Ukraińcy, żeby przypodobać się Polakom? Jaką mieć ideologię, literaturę i bohaterów? Jak się o to zapyta Polaków, to się okaże, że Ukraina jest niemożliwa, że każde ukraińskie dążenie państwotwórcze jest potępiane, bo Polacy widzą w tym faszyzm. Jak się szuka wroga, to się go znajdzie. Ulica Kocyłowskiego? Odprawił jakąś mszę, co w tym złego? Polacy też nie mają wielu pozytywnych postaci w historii, które mogą Ukrainie zaoferować.

– Nie rozumie pan oburzenia tą flagą?

– Rozumiem, ale ja jestem przeciwko wszelkim mordom. Niepokoi mnie za to, że polscy spadkobiercy endecji nie mają własnego języka, tylko przemawiają językiem rosyjskim. Widzę analogie między rosyjską i polską krytyką tzw. ukraińskiego nacjonalizmu. W Przemyślu elektorat zdobywa się na antyukraińskości. Rekonstruktor, który organizował protest, ma ścisłe kontakty z rekonstruktorami rosyjskimi. A przecież odpowiedzią jest Ukraina, gdzie w ostatnich wyborach ukraińskie partie nacjonalistyczne poniosły porażkę.

– Nie byłoby żadnych protestów, gdyby zrobili sobie zdjęcie z flagą ukraińską.

– W Przemyślu jest zła reakcja również na ukraińską flagę. Na Domu Narodowym po masakrze na Majdanie wisiały dwie flagi: polska i ukraińska. Szyba była opluwana regularnie, a flaga ukraińska zniknęła – mówi Huk.

Czy Stepan Bandera, niegdysiejszy przywódca ukraińskich nacjonalistów, wróg II RP, rządzi na Majdanie? Majdan to nie UPA
Wtedy był porządek

Pytam studentów PWSW, czy próbowali rozmawiać z szóstką swoich ukraińskich kolegów o incydencie – nie próbowali, boją się, że w złości daliby im w twarz.

Pytam Bogdana Huka, czy zrobił to samo, nim zdecydował się pisać artykuł o intencjach wywieszenia flagi – nie musiał, przecież wie, o co im chodzi.

Pytam Mirosława Majkowskiego – chętnie by to zrobił, ale pierwszy nie wyciągnie ręki.

Sam idę z nimi porozmawiać.

Pięciu z nich studiuje na stosunkach międzynarodowych, jeden jest na architekturze wnętrz. Dwóch na pierwszym roku, jeden na trzecim, trzech na drugim. Ale wszyscy pochodzą z Gródka na Ukrainie i znają się z polskiej szkoły. Wszyscy mają Karty Polaka.

Ukraiński rozrachunek z Wołyniem. ”Mój dziadek zabił Twoją babcię”
Mówią: Dziadek był w wojsku polskim, ale miał żonę Ukrainkę. Mamy na regale jego zdjęcie. Pradziadka Polaka rozstrzelali za działalność antykomunistyczną w Ługańsku. Naszą babcię Polkę zesłano do Kazachstanu. Prababcia Polka i ojciec w połowie Polak, a większość mojej rodziny w Polsce mieszka.

– Nie wychodzimy z akademika, bo życzą nam śmierci. Też złożyliśmy zawiadomienie na policji. Chcemy się tu uczyć i mieszkać, ale teraz koledzy z akademika nie patrzą nam w oczy i nie odpowiadają na “cześć”. Krążą za nami samochody, ludzie plują z okien.

– Dlaczego zrobiliście to zdjęcie?

– Przyjechaliśmy na zakupy do galerii. Znajomy, który jest w batalionie ochotniczym na Wschodzie, akurat wyszedł ze szpitala i przyjechał do nas. Przywiózł ze sobą flagę i zrobiliśmy zdjęcie. Nie myśleliśmy o żadnym faszyzmie, nie chcieliśmy nikogo obrażać. Zrobiliśmy zdjęcie z taką flagą, bo kolega miał tylko taką. A żółto-niebieskie mamy na przykład telefony komórkowe.

– Uczyliście się o UPA?

– Wiemy tylko, że była taka armia, że było powstanie. Teraz też jest powstanie, jak wtedy. Też walczymy o wolny kraj i tak ta flaga jest przez nas rozumiana. Każdy tę flagę rozumie inaczej. Jeden z nas był na Majdanie i tam też były takie flagi. Nikt nie mówił, że to źle. U nas w Gródku był mały Majdan i jak byliśmy w domu, to spędzaliśmy tam całe dnie. Broniliśmy go przed tituszkami i patrolowaliśmy.

– Studiujecie stosunki międzynarodowe i nie wiedzieliście, że to może wywołać taką reakcję?

– Ale tego jeszcze nie było na zajęciach.

– Na drugim zdjęciu oprócz flagi wyciągacie przed siebie prawe ręce.

– To nie jest faszystowski gest, ale takie nasze przywitanie w Gródku, kiedy broniliśmy go przed tituszkami.

– Na waszych profilach w portalu VKontakte widziałem kilkanaście zdjęć Adolfa Hitlera, flagę ukraińską z wpisaną swastyką. I cytaty: “Walczymy o czystość naszej krwi i naszej rasy…”.

– To tylko Jarek tak ma.

– A po co to jemu?

– On nie jest żadnym faszystą, naprawdę. Jemu się po prostu Hitler bardzo podoba, bo uważa, że wtedy był porządek, że było lepsze państwo. Niech pan nic złego o nas nie pisze. Każdy się może pomylić.

Spadkobiercy OUN i UPA w Kijowie prowokują burdy, a w Donbasie dzielnie walczą z rebeliantami. Z wizytą u banderowców
Lekcje historii

Związek Ukraińców w Polsce uważa, że zdjęcie studentów to PROWOKACJA. W oświadczeniu pisze: “Warto zadać sobie pytanie: kto skorzysta z naszej wzajemnej wrogości? Drodzy współobywatele! Polscy Patrioci! Apelujemy do Was – nie ulegajcie prowokacjom”.

Mirosław Majkowski stwierdza, że zdjęcie studentów to DOWÓD, że rośnie w siłę ukraiński szowinizm, a ukraińskiej rewolucji lepiej nie wspierać (nie może doczekać się filmu o Wołyniu, który kręci Wojciech Smarzowski).

Bogdan Huk także mówi o DOWODZIE, ale na to, że działają w Przemyślu siły współpracujące z Rosją i polska prawica zaczyna “mówić językiem Rosji” (ten film “Wołyń” to chyba też musi być z rosyjskich pieniędzy).

Pracownicy uniwersytetu (wolą wypowiadać się anonimowo) dodadzą, że raczej GŁUPOTA, a incydent mógłby być doskonałym pretekstem do dyskusji o wspólnej historii. Tylko że w Przemyślu to nie może wypalić.

Rektor Krzysztof Knapik dostał jeden list, który wyjątkowo nie wzywa do wymierzenia “najsurowszej kary”: “Chciałbym zaapelować o nieuleganie presji medialnej w tej sprawie. Z przyczyn historycznych to zrozumiałe, że symbole UPA wywołują u nas Polaków jednoznaczne skojarzenia z ludobójstwem na Wołyniu, ale nic nie poradzimy na to, że dla Ukraińców to także symbole ich walki o niepodległość. Widoczna na fotografii flaga jest obecnie symbolem legalnej na Ukrainie organizacji, a Polska posiada poprawne stosunki dyplomatyczne z Ukrainą, dlatego może warto podejść do sprawy z dystansem. Uczestnikom incydentu należy się regulaminowe upomnienie, ale ten incydent może być też okazją do podjęcia trudnego publicznego dialogu w sprawie przeszłości. Może też warto skorzystać doświadczeń amerykańskich uczelni, które studentów kwestionujących Holocaust kierują na dodatkowe zajęcia z historii?” (Paweł).

Znany publicysta ukraiński Wołodymyr Pawliw pisze o pamięci historycznej Ukraińców. Skończmy z pięknymi bajkami o UPA
Ukraińscy studenci odpowiedzą jeszcze przed uczelnianą komisją dyscyplinarną, ale jak dowiedziałem się nieoficjalnie, “właściwie już tu nie studiują”.

Prokuratura wszczęła postępowanie przygotowawcze pod kątem propagowania faszyzmu oraz wyłudzenia Karty Polaka.

http://wyborcza.pl/

Схожий запис

1 коментар

  1. I can see that your page probably doesn’t have much traffic.
    Your articles are interesting, you only
    need more new readers. I know a method that can cause a viral effect
    on your site. Search in google: Jemensso’s tricks

Залишити відповідь

Ваша e-mail адреса не оприлюднюватиметься. Обов’язкові поля позначені *